04.11

2017

Częstochowa

Klub Muzyczny Stacherczak

12.11

2017

Kraków

Forty Kleparz

16.11

2017

Garwolin

Dom Kultury

17.11

2017

Łódź

Klub Scenografia

18.11

2017

Tychy

Pub Underground

21.11

2017

Poznań

Sala Ziemi (MTP)

22.11

2017

Lublin

Klub 30 - Lublin Rock Festiwal

25.11

2017

Warszawa

Klub Stodoła (1)

30.11

2017

Toruń

Lizard King

01.12

2017

Wrocław

Klub Akademia (1)

02.12

2017

Wrocław

Klub Akademia (2)

08.12

2017

Białystok

Zmiana Klimatu

09.12

2017

Wolbrom

Dom Kultury

15.12

2017

Warszawa

Klub Stodoła (2)

16.12

2017

Gdańsk

Stary Maneż

17.12

2017

Bydgoszcz

Estrada stagebar

28.12

2017

Radom

Klub Strefa G2

29.12

2017

Warszawa

Klub Stodoła (3)

Kocham kino

Lubię patrzeć na Wrocław z kawiarnianych ogródków - mówi Muniek Staszczyk.

Rozmowa z Muńkiem Staszczykiem, który wczoraj gościł w letnim studiu Polskiego Radia Wrocław i Gazety Wrocławskiej.

W czwartek zagraliście w niewielkiej salce w Piwnicy Świdnickiej. Czy dobrze się czujesz bez tysięcy fanów?

Rzadko faktycznie gramy dla tak małej publiczności, ale dajemy radę w każdej sytuacji. Koncertowaliśmy dla 20 tysięcy ludzi, ale i także dla dosłownie dziesięciu . Tak naprawdę to wolę kluby, gdzie jest kilkaset osób i dobra rockowa atmosfera. W Piwnicy Świdnickiej zagraliśmy akustycznie, a ja rzadko gram bez prądu i wzmacniaczy.

A kiedy graliście dla dziesięciu osób?

To był nasz pierwszy wyjazd zagraniczny. Do stolicy Węgier. Zdarzyło się to na początku naszej działalności. Na sali było międzynarodowe towarzystwo. Jeden Holender, jedna Włoszka, trzech Rosjan i jeszcze kilku Węgrów i Polaków.

Na waszej ostatniej płycie śpiewają dzieci. Czy spodobała się wam Arka Noego?

Bliżej nam na pewno do do Pink Floyd. Bo mało już kto pamięta, że na ich jednym krążku też pojawiają się dziecięce głosy. W ten sposób wzmacnia się przekaz. Mówiąc krótko, najmłosi śpiewacy na płycie to koledzy moich dzieci.

Podobno zaraz po naszym spotkaniu wybierasz się do kina?

Jestem fanem tej muzy. Ale nie lubię filmów oglądać w telewizji. Tak mnie kręci kinematografia, że nawet nie wiem co będę oglądał we Wrocławiu.
Dodam też, że nie lubię multipleksów. Chociaż czasami wybieram się tam, by zrelaksować mózg. Ostatnio nawet widziałem "Spidermana".

A filmy animowane?

Tylko i wyłącznie, gdy poproszą mnie o to syn albo córka. Generalnie wychowałem się w kinie. Chodziłem na poranki czy enerdowskie westerny. Kiedy jestem w Warszawie, to mam swoje ulubione małe kina. Wielkie gmachy omijam z daleka.

Często odwiedzasz Wrocław. Co cię tak pociąga w tym mieście?

Po pierwsze ludzie, bo znają się na muzyce. Po drugie urocze knajpki. W nich można siedzieć bez końca. A jest co podziwiać spod kawiarnianych parasoli.

 

 

Ta strona używa ciasteczek (cookies). Dowiedz się więcejRozumiem